Jedna z moich czytelniczek zadała mi bardzo ciekawe pytanie odnośnie ograniczeń w zawieraniu umów o pracę na czas określony, ale w w ramach umów zawieranych dla wykonania robót publicznych.

Zanim na to odpowiem chciałbym Ci jednak przybliżyć o co w ogóle chodzi z tymi robotami publicznymi. Otóż w ramach tej instytucji dochodzi do zatrudnienia osoby bezrobotnej, zarejestrowanej w urzędzie pracy, przy wykonywaniu takich robót, które są finansowane lub współfinansowane ze środków organów samorządu terytorialnego, budżetu państwa, funduszy celowych, organizacji pozarządowych czy spółek wodnych i ich związków.

Organizatorem takich robót może być gmina, powiat, organizacje pozarządowe zajmujące się odpowiednią działalnością lub spółki wodne i ich związki. Organizator może skierować bezrobotnego do wykonywania robót publicznych u wskazanego pracodawcy. Pracodawca u którego będą wykonywane roboty publiczne zatrudnia bezrobotnego na podstawie umowy o pracę.

Nie ma żadnych dodatkowych regulacji dotyczącej umowy o pracę zawieranej pomiędzy wyznaczonym pracodawcą a bezrobotnym. Oznacza to, że umową tą będą rządzić takie same reguły, jak w przypadku „normalnej” umowy o pracę, a więc i jej dotyczyć będą opisywane przeze mnie w innych wpisach ograniczenia – w tym ilościowe i czasowe.

Jednakże umowa o pracę zawarta dla wykonania robót publicznych również może być umową zawartą w okolicznościach wyjątkowych. Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której umowa taka będzie zawarta np. dla wykonywania prac sezonowych.

Jako pracodawca wyznaczony musisz pamiętać, że umowa zawarta w celu wykonywania robót publicznych będzie pierwszą umową o pracę na czas określony w łańcuszku umów, a kolejna (zawarta nawet bez udziału Urzędu Pracy), będzie drugą umową.

Jakie są korzyści ze zorganizowania robót publicznych? Jedna – refundacja. Pracodawca zatrudniający bezrobotnych w ramach robót publicznych otrzymuje zwrot części kosztów związanych z ich zatrudnieniem –  wynagrodzenia, nagród oraz składek na ubezpieczenia społeczne.

20151031_151702-01

Jeden z moich czytelników zwrócił ostatnio moją uwagę na wydane przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej stanowisko z 7 października 2015 r. w sprawie liczenia 33 miesięcy umów terminowych, w związku z wpisem o poradniku dotyczącym nowelizacji . W zasadzie podzielam zawarte tam interpretacje przepisów przejściowych, z jednym jednak wyjątkiem.

Zarówno uwagę mojego czytelnika, jak i moją zwrócił jeden fragment tego stanowiska, dotyczący stosowania art. 251 k.p., a mianowicie:

Skutkiem tego, niezależnie od liczby umów o pracę na czas określony oraz łącznego okresu zatrudnienia pracownika na podstawie takiej umowy w przeszłości, przy umowie o pracę na czas określony zawieranej począwszy od 22 lutego 2016 r. okres 33 miesięcy będzie się liczył dopiero od dnia zawarcia takiej umowy, która dodatkowo będzie pierwszą z trzech dopuszczalnych takich umów.

Art. 14 ust. 4 ustawy zmieniającej stanowi wprost, że umowa trwająca w dniu 22.02.2016 r. będzie pierwszą lub drugą umową z łańcuszka umów. Tak więc następna zawarta po wejściu w życie przepisów będzie według mnie musiała być drugą albo trzecią umową, a nie pierwszą (bo jeżeli nie, to po co ten przepis?).

Tak samo w przypadku okresu zatrudnienia terminowego – liczy się okres trwającej umowy terminowej od dnia 22.02.2016 r., tak więc następna zawarta umowa już po wejściu w życie nowych przepisów będzie musiała ten okres uwzględniać (ale nie wcześniej niż od 22.02.2016 r.). Pozostaje też kwestia art. 14 ust. 5 ustawy zmieniającej, czyli zawarcie umowy terminowej po wejściu w życie nowych przepisów, ale w okresie miesiąca od rozwiązania poprzedniej.

Dlatego w mojej opinii to stanowisko MPiPS nie jest trafne.

Przykład – jeżeli umowa trwająca w dniu 22.02.2016 r. będzie obowiązywała jeszcze przez np. 2 lata, to nie widzę powodów dlaczego tego okresu (2 lat) mielibyśmy nie zaliczać do limitu – byłoby to nieracjonalne (a przecież nasz ustawodawca jest racjonalny). W takim też przypadku z 33-miesięcy znowu mielibyśmy wieloletnie zatrudnienie terminowe, a przecież nie taki był cel nowelizacji.

Jak więc widzisz, stosowanie ustawy nowelizacyjnej i jej przepisów przejściowych już teraz budzi wiele wątpliwości, a nawet wywołuje spory pośród interpretatorów. Można się spodziewać, że kwestie z tym związane będą też przedmiotem rozbieżnych orzeczeń sądów, by w końcu doczekać się uchwały Sądu Najwyższego, tak jak to było w przypadku przepisów przejściowych do pierwszej ustawy antykryzysowej.

20151031_124604-01

Trybunał Konstytucyjny ma ostatnio ręce pełne roboty. Oprócz uznania obecnej kwoty wolnej od podatku za niezgodną z Konstytucją i uznania za konstytucyjną reformę przeprowadzoną w OFE, Trybunał Konstytucyjny wydał ostatnio jeszcze jeden wyrok, który może Cię zainteresować, zwłaszcza jeżeli wysyłasz swoich pracowników w delegację za granicę.

Do rozstrzygnięcia przedstawiono kwestię związaną z następującym stanem faktycznym:

Pracownik skarżącej spółki został skierowany do wykonania pracy na budowie prowadzonej poza terytorium Polski. Od wypłaconego mu wynagrodzenia skarżąca spółka odprowadziła należne składki na ubezpieczenie społeczne. Zakład Ubezpieczeń Społecznych na nowo ustalił podstawę obliczania i odprowadzania składek na ubezpieczenie społeczne, twierdząc że – zgodnie z § 2 ust. 1 pkt 16 rozporządzenia w sprawie ustalania zasad podstawy wymiaru składek – podstawa składki należnej za pracownika zatrudnionego za granicą nie może być niższa od kwoty przeciętnego wynagrodzenia, o którym mowa w art. 19 ust. 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych. Sąd okręgowy oddalił odwołanie skarżącej spółki złożone od decyzji ZUS, a sąd apelacyjny oddalił apelację wniesioną od wyroku sądu I instancji.

Skargę spółki poparł Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Prokurator Generalny.

A co na to TK? Trybunał stwierdził, że skarżony przepis, tj. § 2 ust. 1 pkt 16 rozporządzenia jest niezgodny z Konstytucją, a minister wydając zaskarżone rozporządzenie przekroczył uprawnienia wynikające ze swojego upoważnienia. Takie ukształtowanie przepisów prowadzi do naruszenia prawa własności i nie spełnia wymogów jego ograniczenia (prawo własności może być ograniczone tylko na podstawie przepisów rangi ustawowej).

Jednocześnie Trybunał odroczył termin utraty mocy obowiązującej przez ten przepis do 12 miesięcy od dnia opublikowania wyroku.

Przechodząc do najważniejszego – a więc tego, co to oznacza dla Ciebie. Jeżeli delegowałeś swoich pracowników do pracy za granicę, pracownicy ci otrzymywali wynagrodzenie niższe niż prognozowane przeciętne wynagrodzenie miesięczne w gospodarce narodowej na dany rok kalendarzowy, a i tak płaciłeś składki na ubezpieczenie społeczne od takiego wynagrodzenia – masz podstawę do żądania ich zwrotu. Wyrok TK otwiera Ci bowiem drogę do składania korekt deklaracji rozliczeniowych.

Kłopotliwe jest natomiast odroczenie utraty mocy obowiązującej niekonstytucyjnego przepisu. Droga do wznowienia postępowania będzie otwarta dopiero po tym terminie. Problematyczne jest też stosowanie przepisów w okresie przejściowym – wydaje się, że ZUS powinien uszanować wyrok TK i nie podwyższać podstawy wymiaru składek do prognozowania przeciętnego wynagrodzenia. Z praktyki jednak wiemy, że nie miało to miejsca w przypadku wielokrotnych orzeczeń Sądu Najwyższego w tym samym zakresie.

Bez wątpienia jednak, najpóźniej po 12 miesiącach od dnia publikacji wyroku, ZUS nie będzie mógł pobierać składek od wyższej podstawy. Możliwe jest, że wcześniej dojdzie do ingerencji ustawodawcy w tym zakresie.

 20150927_124912-01

Im bliżej 22 lutego 2016 r. tym bardziej pracodawcy interesują się zmianami w kodeksie pracy. A zmiany wprowadzają rewolucję w umowach o pracę na czas określony. Ale o tym już pisałem.

Żeby firmom z toruńskiej Izby Przemysłowo-Handlowej (której jesteśmy członkiem) wyjaśnić nieco zawiłości związanych z tą nowelizacją, przygotowałem krótki biuletyn. Uważam, że wiedzą należy się dzielić.

Jeżeli jesteś zainteresowany tym tematem, kliknij na ten link a następnie pobierz PDF z biuletynem. A jeśli jakieś kwestie związane ze zmianą kp nadal nie będą jasne, po prostu napisz mi o tym w komentarzu.

iph

“Bo nie zna życia, kto nie służył w marynarce” to dość prosta piosenka chwaląca proste, acz trudne życie na morzu. Ale okazuje się, że regulacje prawne w tym zakresie wcale nie są takie proste.

Za kilkanaście dni, 9 listopada wejdzie w życia ustawa o pracy na morzu. Wprowadza ona szczególny typ umowy o pracę, jakim jest marynarska umowa o pracę. Na jej podstawie powinni być zatrudniani pracownicy świadczący pracę na statkach morskich o polskiej przynależności (za wyjątkiem jednostek Straży Granicznej, Marynarki Wojennej i Policji).

Warunki świadczenia pracy na podstawie marynarskiej umowy o pracę znacznie odbiegają od tych, które są określone przepisami Kodeksu pracy, chociażby w zakresie okresów wypowiedzenia i możliwości rozwiązania takiej umowy, wymiaru czasu pracy i odpoczynku, urlopów i – właściwego jedynie dla tej umowy – prawa do repatriacji. Nawet rodzaje takiej umowy są inne – poza umową na czas określony i na czas nieokreślony, znajdziesz też umowę na czas podróży morskiej.

Co ważne, jeżeli jesteś armatorem to umowę taką zawierasz nie tylko z osobami o określonych kwalifikacjach, wskazanych przepisami ustawy o bezpieczeństwie morskim, ale również z pozostałym personelem, a więc barmanem, kelnerem czy pokojówką (z wyłączeniem osób pracujących normalnie na lądzie, a wyjątkowo tylko na pokładzie statku). Wszystkie te osoby będą musiały posiadać książeczkę żeglarską. Umowa może być zawarta przez armatora bezpośrednio albo za pośrednictwem agencji zatrudnienia.

Pomimo bogatej regulacji i znacznej odmienności od pracy lądowej, w sprawach nieuregulowanych stosowane będą przepisy Kodeksu pracy i inne przepisy prawa pracy.

Ustawa ta została uchwalona, aby wdrożyć do polskiego porządku prawnego Konwencję o pracy na morzu (Konwencja MLC) z 2006 r. przyjętą przez Konferencję Ogólną Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO) oraz wdrożyć szereg dyrektyw unijnych regulujących to zagadnienie.

W związku z czym tożsame lub podobne rozwiązania będą miały zastosowanie również do statków pływających pod banderą państw członkowskich UE oraz państw-stron, które ratyfikowały Konwencję MLC (m.in. Rosja, Australia, Kanada, Bośnia i Hercegowina czy Singapur).

Wprowadzenie takich rozwiązań ma na celu ochronę pracowników będących marynarzami, zwłaszcza ze względu na instytucję tzw. tanich bander, gdzie – oprócz konsekwencji podatkowych – często oszczędza się również na świadczeniach i uprawnieniach załogi. Co ciekawe Konwencję MLC przyjęło też kilka państw uważanych dotychczas za państwa taniej bandery – Wyspy Marshalla, Wyspy Bahama (pod ich banderą pływa Polska Żegluga Bałtycka), Cypr, Panama czy Liberia.

20150902_191852-01

1 35 36 37 38 39 55 Strona 37 z 55