W ostatnim wpisie złożyłem Ci obietnicę, w której zobowiązałem się do przedstawienia przepisów przejściowych, dotyczących stosowania nowych regulacji ograniczających możliwość zawierania umów o pracę na czas określony. A zatem “kobyłka u płota”… Zobaczmy więc na czym polega najbardziej kontrowersyjny chyba przepis nowelizacji – art. 251 k.p. w nowej wersji. O co chodzi w tym przepisie? W skrócie: maksymalnie 33 miesiące i maksymalnie 3 umowy na czas określony – później, z mocy prawa, umowa na czas nieokreślony. Od kiedy jednak zaczynasz liczyć ten okres i ilość umów? Otóż okres zatrudnienia, od którego
Z reguły zaczynam czytanie ustawy od jej przepisów przejściowych. Ich rola jest wbrew pozorom ogromna, na co zresztą staram się zwracać Twoją uwagę, chociażby we wpisie na moim drugim blogu. Bez znajomości przepisów intertemporalnych trudno w ogóle zacząć stosować nową ustawę. Ostatnio mówiłem Ci, że w końcu uchwalono i ogłoszono nowelizację Kodeksu pracy, której głównym punktem jest ograniczenie nadużywania umów o pracę na czas określony, poprzez ograniczenie długości okresu zatrudnienia na podstawie takiej umowy do 33 miesięcy. Tym co może być dla Ciebie nie lada wyzwaniem są z właśnie przepisy
Wielokrotnie informowałem Cię już o szykowanej rewolucji w prawie pracy. Niedawno, bo 21 sierpnia doszło w końcu do ogłoszenia uchwalonej ustawy nowelizującej Kodeks Pracy (Dz. U. 2015 poz. 1220). Za wyjątkiem jednego przepisu nowe regulacje wejdą w życie z dniem 22 lutego 2016 r. Przechodząc zaś do konkretów, czyli tego co w nowelizacji jest dla Ciebie najistotniejsze – po pierwsze, zmiany jeżeli chodzi o umowę o pracę na okres próbny. Zmiany te odpowiadają w zasadzie temu, o czym informowałem Cię we wpisie na ten temat – określają cel umowy oraz
Dużo się ostatnio mówi o elastycznych formach współpracy – umowach cywilnoprawnych czy samozatrudnieniu. Sytuacja z nimi związana cały czas się zmienia, np. w zakresie obowiązków podatkowych czy związanych z ubezpieczeniem społecznym. Warto, żebyś poznał jeszcze jeden instrument, który jest mniej popularny, a może okazać się bardzo przydatny, a mianowicie umowę o praktyki absolwenckie. W naszej Kancelarii pracowała kiedyś absolwentka prawa na podstawie takiej umowy. O co w tym chodzi? Umowę tę reguluje ustawa o praktykach absolwenckich. Zgodnie z jej art. 1 ust 2 Praktyka ma na celu ułatwienie absolwentom uzyskiwania
Wielokrotnie już musiałem tłumaczyć różnym prezesom, że nazwa umowy, łączącej ich spółkę z pracownikiem, wcale nie przesądza o tym, czy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy czy też nie. Dlatego jako prawnik protestuje, gdy ktoś twierdzi, że wystarczy umowę nazwać „zleceniem” lub „kontraktem menadżerskim” aby nie było ryzyka uznania tej mowy za umowę o pracę. I tłumaczę, że liczy się przede wszystkim motywacja prowadząca do zawarcia umowy oraz sposób jej wykonywania. Treść umowy ma znaczenie drugorzędne. Po ostatnim wyroku Sądu Najwyższego ten pogląd nabrał jeszcze większego znaczenia. Sąd po raz