Strajk solidarnościowy

W branży górniczej nadal gorąco. Co prawda w jednej spółce spór nieco wygasł, ale zaraz będzie w innej. No cóż, rok wyborczy…. Być może zauważyłeś, że pracownicy chemii i energetyki „grozili”, że przyłączą się do strajku górników, co media nazywały „strajkiem solidarnościowym”. Czy słusznie? Czym właściwie jest to „solidaryzowanie się” w strajku”?

Przepis art. 22 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych stanowi, że związek zawodowy działający w innym zakładzie pracy może zorganizować właśnie strajk solidarnościowy w obronie praw i interesów pracowników, którzy prawa do strajku nie mają. Grupy zawodowe objęte zakazem organizowania strajku zostały wymienione w art. 19 ustawy (co nie podoba się związkowcom). Przykładowo w 2013 r. odbył się taki strajk w obronie interesów pracowników sądu, którzy są pozbawieni prawa do strajku.

Oprócz nich prawo do strajku nie przysługuje również pracownikom zatrudnionym w organach władzy państwowej, administracji rządowej i samorządowej, czy w prokuraturze. Dodatkowo niedopuszczalne jest organizowanie strajku w organach zajmujących się szeroko rozumianym bezpieczeństwem państwowym, tj. ABW, AW, SKW, SWW, CBA, w jednostkach Policji, Sił Zbrojnych RP, w Służbie Więziennej, Służbie Celnej, Służbie Granicznej czy jednostkach organizacyjnych ochrony przeciwpożarowej.

Przyłączenie się pracowników z branży chemii i energetyki do strajku górników byłoby więc nielegalne, a to ze względu na fakt, że górnicy nie są ustawowo pozbawieni prawa do strajku, a tym samym – związek zawodowy innego zakładu pracy nie może zorganizować strajku solidarnościowego na ich rzecz. Brak jest też w polskim prawie instytucji tzw. strajku generalnego.

W odniesieniu zaś do samego strajku solidarnościowego, czyli tzw. sympathy strike to nie może on trwać dłużej niż połowa dnia roboczego i może zostać przeprowadzony dopiero po tym, gdy w toku sporu zbiorowego postępowanie mediacyjne pracowników, na rzecz których ma być zorganizowany strajk z ich pracodawcą zakończy się sporządzeniem protokołu rozbieżności.

Przed samym strajkiem konieczne jest dopełnienie wymogów formalnych, takich jak przy strajku tradycyjnym, a więc przeprowadzenie referendum strajkowego i ogłoszenie strajku, na co najmniej 5 dni przed jego rozpoczęciem. Związki zawodowe organizują taki strajk we własnym zakładzie pracy, w celu przedstawienia żądań pracowników, którzy nie mogą tego uczynić samodzielnie.

NSZZ „Solidarność” złożył ostatnio skargę do Międzynarodowej Organizacji Pracy m.in. w związku z przepisem art. 19 ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, uzasadniając to faktem, że prawo do strajku powinno być zagwarantowane jak najszerszej grupie pracowników, a wyłączenie takiego prawa musi mieć charakter wyjątkowy.

Jednocześnie – w odpowiedzi na tę skargę „Solidarności” – Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej podjęło pracę nad analizą dotychczasowych przepisów i ewentualnymi zmianami, które mogłyby dostosować polskie prawo do konwencji MOP. Być może pojawi się też w naszym prawie prawo do strajku generalnego?

20150110_143829_1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *